|
|
Drżenie...strach... Chyba pierwszy raz w życiu nie udało mi się powstrzymać łez. Siedziałam na łóżku i modliłam sie aby teraz nie wszedł. Łzy nie chciały przestać płynąć, usta nie chciały przestać drżeć. Wtedy wszedł. Spojżałam się na niego nabrdziej obojętnym i niewzruszonym wzrokiem na jaki było mnie wtedy stać. Policzek wciąż pulsował rytmicznie wylewając sie gorącem. Krzyczał na mnie , nie ważne co. Bałam się. Wedziałam że moze mi coś zrobić, i nie będzie to tylko cios w twarz. Zrobiłam co mi kazał. Już więcej sie na niego nie spojrzałm. Wróciłam do pokoju, zgasiłam światło i położyłam się. Starałam się być obojętna na jego słowa. Tak bardzo pragnełam nie płakac przez niego. To sprawiało że czułam się słaba. Czułam wtyd i obrzydzenie do siebie, że dałam się złamać. Że leże z sercem które bije tak mocno i szybko jak by chciało wyskoczyć z piersi. Z czasem łzy się uspakajają. Spływają po woli, cicho. Ciało ogania spokój. Krzyk mojego umysłu cichnie ze zmęczenia. Prgne tylko jednego....jego krwi na swych rękach. by the-rope | 2008-09-24 14:30:48 | skomentuj! (2) Gniew Nigdy w życiu nie czułam takiego gniewu. Niby zwykła sprzeczka a czułam, jakby przelawała sie we mnie gorąca lawa. Z góry na dół i z powrotem. Wydawało mi sie, że czuję każdy milimetr swojego rozgrzanego ciała. Pięści miałam zaciśnięte tak mocno, że paznokcie prawie przebiły skórę. Pięści zaciskały krzyk który tak bardzo pragnęłam z siebie wydobyć. Rozgrzana twarz nie ukazała jednak nic z tych emocji które toczyły walkę chcąc przebić się każdą możliwą drogą: przez łzy, krzyk, obrzydliwy grymas. Przez chwilę chciałam coś powiedzieć lecz uwalnając pierwszą sylabę usłychałam drżący, ochrypły głos. Nie mój głos. Zacisnęłam zęby jakby chcąc powstrzymać wyjście kolejnych słów z mego gardła. Strasznych słów prawdy, ninawiści i tego prezogromnego żalu który czułam. On nic nie rozumiał nic z tego nie widział. Byłam dla niego poprostu rozhiseryzowaną gówniarą. Tyle że wtedy w tej krótkiej chwili pragnęłam umrzeć. Poprostu uciec od niego, od jego widoku jego twarzy od jego głosu i tych słów. Przenies się gdzieś gdzie była bym sama, gdzie nikt by mnie nie widział, nie słyszał i mogłabym się poprostu rozpłakać. Tak bez wstydu przed tym.
Wtedy zamknęłam drzwi, usiadłam na podłodze i pozwoliłam łzom spłynać. Musiałam zakrywać swe usta by nie było słychać spazmatycznego oddechu. Nie mogłam złapać powietrza. Odchyliłam w tył głowę by chociaż troche udrożnić zaciśnięte gardzło. Płacz nie chciał przejśc. O jak bardzo strałam się uspokoić! Jak bardzo chciałam żeby sobie poszedł i zostawił mnie samą płaczącą na zimnej łazienkowej podłodze.....
by the-rope | 2008-09-17 09:22:02 | skomentuj! (1) design Sskers |